Książka, którą sfotografowaliśmy na tle „Polonii” Jana Styki, w sali eksponującej „Malowane dzieje Polski”, to dzieło brytyjskiego historyka Richarda Butterwicka „Światło i płomień”. Z podtytułu: „Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733-1795)” wynika, że książka obejmuje ten sam okres i te same dzieje, co obraz namalowany przez Stykę. W tych ramach czasowych znajduje się również uchwalenie Konstytucji 3 maja, którego rocznicę 235. dzisiaj obchodzimy, natomiast płótno Styki powstało w 1891 dla uczczenia 100. rocznicy tamtego wydarzenia.
Richard Butterwick (ur. 1968) – absolwent uniwersytetów w Cambridge i Oksfordzie, obecnie profesor Historii Polski i Litwy na Uniwersytecie Londyńskim i główny historyk Muzeum Historii Polski – w Posłowiu napisał:
„Książka «Światło i płomień» powstała w okresie napiętych sporów wokół polityki historycznej – nie tylko w Polsce. Historii nie da się zamknąć w przeszłości, ponieważ jest ona nieustającą próbą rozumienia śladów przeszłości. Jest przydatna każdemu człowiekowi, a wręcz konieczna dla każdej wspólnoty. Dlatego powstają pomniki, muzea i inne miejsca pamięci. Trudno oczekiwać, by historia nie rodziła debat i kontrowersji, zawsze jednak powinna być uprawiana w duchu sumiennego dążenia do niedościgłej w pełni prawdy o przeszłości. O publicznych funkcjach historii nauczyłem się wiele, służąc Muzeum Historii Polski”.
Ciekawe, co profesor Butterwick by powiedział o naszej „Polonii” w kontekście polityki historycznej? Czy nie stwierdziłby, że za dużo na niej martyrologicznego patosu, cierpiętniczej, mesjańskiej megalomanii, która może trochę irytować przedstawicieli innych narodów? Dobrze, że o historii Polski piszą historycy zachodni, tacy jak Butterwick, łącząc sympatię do przedmiotu badań z krytycznym dystansem. Jeśli mają być pochwały, załóżmy, że zasłużone, jak bez wątpienia w przypadku Konstytucji 3 maja, pierwszej w Europie, drugiej na świecie ustawy zasadniczej, niech chwalą nas inni, obcokrajowcy, wtedy jest to bardziej wiarygodne zwłaszcza na użytek zewnętrzny i w polityce historycznej lepiej się sprawdza. Taka poczciwa przebiegłość, biblijna, mądra jak wąż i niewinna jak gołębica.
Powodzenie!
Niepowodzenie!